Chapter 2.18 To, co znam

17 stycznia 1995 (wtorek)


dzisiejszej nocy wjeżdżam do warsztatu Joe
wdychając znajomy zapach kurzu i smaru
z brudnymi palcami i ciepłym piwem
przez chwilę naprawdę tu jestem
wzbijając w powietrze
trzymaną w nastoletnich rękach szczotką
chmury kurzu, wspomnień i zwyczajności

u Merva przecież nic nie jest zwyczajne
ani rośliny na ścianach
ani smak jego herbaty
ani słowa, które padają
ani pełne współczucia spojrzenie

żadna opowieść Mary Elizabeth
nie pokazała mi jeszcze tak dosadnie
dokąd sięgają wpływy Spokrewnionych
kapłani i królowie, politycy i mędrcy
nie uderzają tak mocno
jak przyćpane spojrzenie Mesjasza

To inna prawda. 
Nie ta wyryta w historii.
Tylko ta, która jest cieniem nade mną.

Vincent też rozumie 
jak daleko sięga ciemność,
która miała drzemać tylko w nas

rywalizacja nas ożywia
rozbłyskuje niewiarygodną szybkością
i niesamowitą intuicją
naszych naturalnie niezwykłych mocy
pozostając radosną zabawą
wyrosłą z ziemi Detroit

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *