Chapter 2.28 Ta noc

27 stycznia 1995 (piątek)

próbuję być gotowa
na kolejne prawa i nauki

stanąć przed Tobą
z jasnym umysłem

z każdą minutą tej nocy
w dymie i śmiechu
pęka tama rozumu i żalu

próbuję spojrzeć na Detroit
Twoimi oczami
po raz pierwszy

znalazłaś historię i opowieść
złamanego człowieka
wiernemu swojej miłości

ale pokochałaś to miasto
czymś więcej niż tylko
prostą wdzięcznością 
za bycie domem

pasuje do Ciebie echem
zachrypłego głosu Janis
rozmazanych świateł
na mijanych skrzyżowaniach
wymieszanych zapachów
niosących nutę śmierci

Detroit w Tobie
to siła zdolna podnieść czoło 
skazanym na upadek

nie wiem, czy to przez to, że smak Twoich ust
i dotyk Twoich palców wzburza naszą krew
mocniej niż jakikolwiek śmiertelne doznanie

znów, wbrew rozsądkowi, zawierzam
każdej ulotności między nami

wyznaję ją pełna przerażenia wobec
krwi, która za nią stoi

ale wszystko jedno

dopóki mogę zasnąć
z Twoją dłonią na policzku
nie lękam się

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *