Chapter 2.9 Bunkier

8 stycznia 1995 (niedziela)

Przesuwa się przed nami miasto
Upada, krwawi, krzyczy, śmieje i gna
Podczas gdy my w idealnym zespoleniu
drogi, silnika, prędkości i ciał.. trwamy

Phelps jest skałą biznesu zapakowaną w życzliwość 
Wyciągam kolejne karty w partii o tombak mojego życia
Ale poza gnijącym wewnątrz mnie jedzeniem
Ze zdziwieniem odnajduje w sobie ekscytację

Nie tak niezwykłą jak ta, gdy znów
stoisz przede mną, Mary Elizabeth
pełna nieżywego ciepła
i wciąż żywej cierpliwości

zbieram okruszki zdań, wyłuskuję z nich drobiny emocji
i próbuję uzupełniać luki w twoim portrecie
spojrzeć naprawdę w bezdenną zieleń twoich oczu
czy znalazłabym tam siebie?

przygody jak z dziecięcej historii
przywołują emocje
ekscytacja lśni odbijając w Twoich oczach
tę radosną tęsknotę za nieznanym
która splata nas bólem i nadzieją 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *