
Przesuwa się przed nami miasto
Upada, krwawi, krzyczy, śmieje i gna
Podczas gdy my w idealnym zespoleniu
drogi, silnika, prędkości i ciał.. trwamy
Phelps jest skałą biznesu zapakowaną w życzliwość
Wyciągam kolejne karty w partii o tombak mojego życia
Ale poza gnijącym wewnątrz mnie jedzeniem
Ze zdziwieniem odnajduje w sobie ekscytację
Nie tak niezwykłą jak ta, gdy znów
stoisz przede mną, Mary Elizabeth
pełna nieżywego ciepła
i wciąż żywej cierpliwości
zbieram okruszki zdań, wyłuskuję z nich drobiny emocji
i próbuję uzupełniać luki w twoim portrecie
spojrzeć naprawdę w bezdenną zieleń twoich oczu
czy znalazłabym tam siebie?
przygody jak z dziecięcej historii
przywołują emocje
ekscytacja lśni odbijając w Twoich oczach
tę radosną tęsknotę za nieznanym
która splata nas bólem i nadzieją

Dodaj komentarz