
w barze o nazwie radosnej
jak moje towarzyszki
znów zatapiam się
w nieistotnie zajmujące rozmowy
ale tym radosnym momentom
towarzyszy dziwne poczucie
wyblakłej kopii
prawdziwych relacji
gdy w zupełnej szarości spotykam
Vincenta znika zupełnie
jesteśmy połączeni
jakby już nieuchronnie
absolutnie ludzkim zdumieniem
i ratującą nas od śmierci
Czerwoną Królową
prowadzę go
zgubionego w czasie i miejscu
w radosne wspomnienia
siedząc z obcym chłopakiem
na kanapie przy dźwiękach
rozrywanych wnętrzności
czuję się żywa jak wcześniej

Dodaj komentarz