Chapter 2.22 Widziane przez szkło i krew

21 stycznia 1995 (sobota)

upojona wspomnieniem
dokonanej tuż przed świtem
bezczelnej wymiany
pieniędzy za radość
pocałunku za zapomnienie
życia za życie

budzę się
z słodko-gorzką
melodią wspomnień

w głowie
i na ustach

pokazuję Vincentowi
najkrwawsze ze znanych mi wojen

lubię patrzyć na jego twarz
w zaciekłym skupieniu

błądzimy po korytarzach
atakowanej przez mutanty bazy
nie myśląc ani chwilę
o bestiach śpiących pod miastem

później
podglądam
przez szybę
szklankę, fikusa, karton po chińszczyźnie
absolutnie nieruchome
pogrążone w ciemności
ślady życia

oddycham wtedy

a kiedy otwieram księgę
pełną śladów czyjegoś nieżycia
na zetlałym papierze
zanurzam się w nim zupełnie 

nie potrzebując oddychać

rozumiejąc więcej
odczuwając więcej

wszystkie powinności
stają się coraz cięższe,
ale najmocniej  
ciąży mi teraz
łagodność i czułość Twojego dotyku

niezasłużona

niezapomniana

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *