Chapter 2.24 Zimowe włóczęgi

23 stycznia 1995 (poniedziałek)

Detroit ma miejsca, które dobrze znam
chociaż widzę je pierwszy raz

Kiedy Kendrick otwiera je kluczem
widzę tak swojskie stracone nadzieje
zakurzone, porzucone marzenia
ukryte w wizytówkach i detergentach 

Kiedy z Vincentem otwieramy je wytrychem
znajdujemy bajecznie piękną magię,
a nieśmiertelnie eteryczne marzenie
skrzy się na lodzie w tanecznym kuszeniu

Kiedy znajdujemy otwarte drzwi, gdzie
baśniowe czary i zapomniana przeszłość
mieszają się w labiryntach książek i stosach płyt
wypełnia mnie zapach kurzu i spokoju

najmocniej w tym wieczorze dotknęła mnie jego dłoń
bezwiedny chwyt w chwili zagubienia 
spleciony palcami z potrzebą rozumienia

Wydawało mi się, że wracam do domu,
a przed świtem wciąż siedzę na Twojej kanapie
szukając domu w Twoich oczach

Piętrzą się kolejne opowieści w których same imiona mają moc zaklęć,
ścieżki dawnych historii wyznaczają moje przyszłe drogi i przekleństwa

I podajesz mi
krwią wydartą prawdę na papierowych kartach
prawdę w której jesteś Ty,

a przecież Ty jesteś moją prawdą

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *