23 stycznia 1995 (poniedziałek)

Detroit ma miejsca, które dobrze znam
chociaż widzę je pierwszy raz
Kiedy Kendrick otwiera je kluczem
widzę tak swojskie stracone nadzieje
zakurzone, porzucone marzenia
ukryte w wizytówkach i detergentach
Kiedy z Vincentem otwieramy je wytrychem
znajdujemy bajecznie piękną magię,
a nieśmiertelnie eteryczne marzenie
skrzy się na lodzie w tanecznym kuszeniu
Kiedy znajdujemy otwarte drzwi, gdzie
baśniowe czary i zapomniana przeszłość
mieszają się w labiryntach książek i stosach płyt
wypełnia mnie zapach kurzu i spokoju
najmocniej w tym wieczorze dotknęła mnie jego dłoń
bezwiedny chwyt w chwili zagubienia
spleciony palcami z potrzebą rozumienia
Wydawało mi się, że wracam do domu,
a przed świtem wciąż siedzę na Twojej kanapie
szukając domu w Twoich oczach
Piętrzą się kolejne opowieści w których same imiona mają moc zaklęć,
ścieżki dawnych historii wyznaczają moje przyszłe drogi i przekleństwa
I podajesz mi
krwią wydartą prawdę na papierowych kartach
prawdę w której jesteś Ty,
a przecież Ty jesteś moją prawdą

Dodaj komentarz