
byłaś przy mnie, kiedy zaczęła się ta noc
z jak zwykle ciepłym uśmiechem
na swojej dotkniętym słońcem twarzy
a we mnie
narastał chłód
rosnący w rytm
zbyt cichych
zbyt trudnych
pytań
uciekam od Ciebie
ślizgając się na ulicach
przywołuję całą upiorną moc,
żeby na samym ostrzu postawić kwestię
podwójnego opodatkowania przychodu
cały warsztat skąpany w półmroku
ubrany w tabele amortyzacji kosztów
bez śladu niepokoju, głodu i strachu
jest miejscem w którym nie mogę już być
w podziemiach próbuję ukoić rozpacz i lęk
w błękicie, dymie i historii skrywającej
na zawsze w cieniu kolejnego wyrzutka
skazanego ponownie i ponownie na samotność
stracone dusze tego miasta
wciąż w nim trwają,
a ja gubię drogi
do domu

Dodaj komentarz